Uważamy, że potrafimy w prawo.

Uważamy, że potrafimy w prawo.

📍 3 października 2019 roku zapadł długo wyczekiwany przez wszystkich kredytobiorców frankowych wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie Państwa Dziubak.
Wyrok wydany przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zdaniem większości komentatorów jest korzystny dla frankowiczów. TSUE orzekło bowiem, że sądy mogą unieważnić umowę kredytową, jeśli znajdują się w niej nieuczciwe klauzule. Za kluczowy uznaje się interes kredytobiorców.
Należy jednak pamiętać, że wyrok automatycznie nie wprowadzi zmian w umowach kredytowych. Sytuacja każdego z kredytobiorców będzie rozpatrywana indywidualnie przez krajowy sąd, a decyzja podejmowana w oparciu o dowody dotyczące wyłącznie tej umowy.

Podsumowując, pragniemy wierzyć, że jesteśmy najlepsi w tym co robimy. Dlatego chcemy poinformować, iż nie zajmujemy się sprawami frankowiczów. Naszą specjalizacją jest prawo rodzinne oraz obsługa small biznesu i przy niej pozostaniemy.

Kancelaria Radcy Prawnego Bartłomiej Łukomski

To już pewne. Nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego podpisana przez Prezydenta.

To już pewne. Nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego podpisana przez Prezydenta.

W środę 24 lipca Prezydent podpisał nowelizację kodeksu postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw. Zmiany mają usprawnić przebieg postępowania oraz skrócić czas trwania postępowań przed sądami cywilnymi. 

Podwyżki opłat sądowych, sankcje za granie na zwłokę i wymóg wyznaczania rozpraw dzień po dniu – to tylko niektóre ze zmian w kodeksie postępowania cywilnego. Nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego obejmuje ponad 300 nowych lub zmienianych przepisów. Poniżej przedstawimy najważniejsze:

  • Podwyżki kosztów sądowych: maksymalna kwota opłaty stałej (pobieranej głównie w sprawach o prawa niemajątkowe) wzrośnie z 5 do 10 tys. zł. W sprawach o prawa majątkowe obecnie pobierana jest opłata w wysokości 5 proc. wartości przedmiotu sporu, ale nie więcej niż 100 tys. zł. Teraz 5-proc. opłata będzie pobierana w sprawach o wartości roszczenia większej niż 20 tys. zł z tym, że maksymalna opłata wzrośnie do 200 tys. zł. Także w sprawach drobnych (do 20 tys. zł) zapłacimy więcej. Zamiast obecnych 5 proc. Ustawa wprowadza widełki,
  • Posiedzenie przygotowawcze: sąd będzie się starał nakłonić strony do polubownego zakończenia sporu. Gdy te sposoby zawiodą, wspólnie ze stronami, opracuje plan rozprawy. Ma on zawierać m.in.: określenie żądań stron, spornych faktów, terminy posiedzeń i czynności, kolejność i termin przeprowadzenia dowodów oraz datę zamknięcia rozprawy i ogłoszenia wyroku,
  • Rozstrzygnięcie sprawy na pierwszym terminie lub rozprawy dzień po dniu: więcej posiedzeń ma być wyznaczanych tylko w razie konieczności, zwłaszcza gdy przeprowadzenie wszystkich dowodów na jednym posiedzeniu nie jest możliwe. W takim przypadku posiedzenia powinny odbywać się w kolejnych dniach, a jeżeli nie jest to możliwe – tak, aby upływ czasu pomiędzy nimi nie był nadmierny,
  • Pusta sala: sędzia nie będzie ogłaszał wyroku na posiedzeniu, na które nikt nie przyjdzie (włącznie z publicznością). Wyrok uważany będzie za ogłoszony z chwilą zakończenia posiedzenia,
  • Przywrócenie odrębnego postępowania w sprawach gospodarczych: postępowanie to będzie się charakteryzowało zaostrzonymi rygorami m.in. krótszymi terminami, większą rolą dowodów z dokumentów itd. 

Zasadniczym celem nowelizacji ma być ograniczenie przewlekłości postępowań.

Kiedy zmiany wejdą w życie?

Ustawa wchodzi w życie po upływie 3 miesięcy od dnia jej ogłoszenia, z pewnymi zastrzeżonymi w ustawie wyjątkami. 

Małżeństwo to nie tylko związek emocjonalny

Małżeństwo to nie tylko związek emocjonalny

Instytucja małżeństwa to dla dwojga ludzi przede wszystkim wyraz miłości i chęci dzielenia z drugą osobą reszty swojego życia a przynajmniej jego części. Nie każdy jednak decyduje się na wstąpienie w związek małżeński wyłącznie z powodu głębokich uczuć. Z perspektywy prawnika małżeństwo to głównie instytucja prawna, wywołująca szereg określonych skutków. 

Moje, twoje, nasze

Większość par decyduje się na zawarcie związku małżeńskiego z powodu uczucia, którym darzą siebie nawzajem. Są jednak i tacy, którzy żyją ze sobą od wielu lat „na kocią łapę” i nie potrzebują do tego papierka. A jednak przychodzi czas, kiedy postanawiają sformalizować swój związek. I dzieje się tak nie dlatego, że wystąpiła taka konieczność. „Bo jak to tak – bez ślubu?!”. Tak po prostu jest łatwiej. Takimi osobami kierują więc zazwyczaj czysto prozaiczne pobudki. 

Przepisy prawne dotyczące małżeństwa znajdują się głównie w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Kluczowy dla nas jest art. 31 KRiO, który mówi:

📌 (…) Z chwilą zawarcia małżeństwa powstaje między małżonkami z mocy ustawy wspólność majątkowa (wspólność ustawowa) obejmująca przedmioty majątkowe nabyte w czasie jej trwania przez oboje małżonków lub przez jednego z nich (majątek wspólny). 

W § 2 wskazanego artykułu mamy natomiast wyliczenie głównych składników majątku wspólnego. Jest to jednak katalog otwarty, o czym na samym początku informuje nas słowo „w szczególności”. To całkowicie zrozumiałe, ustawodawca nie jest w stanie wyliczyć przecież całego katalogu przedmiotów należących do majątku wspólnego. 

I tak w § 2 możemy przeczytać, że wynagrodzenie za pracę już nie jest tylko moje ale wspólne, tak samo jak dochód z majątku wspólnego czy osobistego każdego z małżonków. Emerytura czy niegdyś składka do OFE również jest majątkiem wspólnym. Podobie zresztą jak mieszkanie, samochód, telewizor, a nawet ekspres do kawy zakupione po zawarciu małżeństwa.

Oczywiście ustawa przewiduje sytuację, w których przedmioty majątkowe nabywane po zawarciu małżeństwa nie stają się wspólne, a wchodzą do naszego majątku osobistego. Do tej grupy należą przede wszystkim dobra nabyte przed ślubem, oraz rzeczy otrzymane w drodze darowizny czy dziedziczenia.

Mąż, żona i kredyt  

Nie jest tajemnicą, że banki niechętnie udzielały kredytów osobom, które nie pozostawały w sformalizowanym związku. Dla banku małżeństwo jest bardziej wiarygodne niż „luźny związek” czy (o, zgrozo!) singiel. Źródło dochodu w małżeństwie jest zazwyczaj podwójne, łatwiej jest więc uzyskać wyższy kredyt. Dla banku oznacza to również, że w przypadku utraty pracy przez jednego z małżonków, pozostaje jeszcze drugi, od którego będzie można wyegzekwować spłatę zadłużenia. 

Na przestrzeni lat sytuacja się jednak zmieniła i obecnie nic nie stoi na przeszkodzie, aby takie osoby zaciągnęły kredyt. 

Jednak, przyznajmy, koniec końców zdecydowanie łatwiej wziąć kredyt, kiedy posiadamy podwójne źródło dochodu. 

Pamiętajmy jednak, o ile łatwiej wziąć kredyt jako małżeństwo, to ewentualny rozwód przysparza nam szereg problemów związanych ze wspólnie zaciągniętym zobowiązaniem. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj

Wspólne rozliczenie z fiskusem

Wspólność majątkowa może nie tylko ułatwić uzyskanie kredytu w banku, ale również dać nam możliwość zapłaty niższego podatku lub otrzymania wyższego zwrotu. Zazwyczaj mówimy o sytuacjach w których:

  • dochody małżonków różnią się na tyle, że osiągają oni różne progi podatkowe,
  • jeden z małżonków jest osobą niepracującą lub
  • dochód jednego z małżonków nie przekracza kwoty wolnej od podatku.

W powyższych sytuacjach wspólne rozliczenie z małżonkiem jest z reguły korzystniejsze niż oddzielne składanie zeznań podatkowych. Musimy jednak pamiętać, że istnieje szereg warunków, które należy spełnić aby móc skorzystać ze wspólnego rozliczenia. 

Nie tylko bank i urząd skarbowy

Banki i urzędy skarbowe to niejedyne instytucje, w których możemy liczyć na pewne przywileje.

Warto wspomnieć o szpitalu, policji czy chociażby poczcie. Dostęp do dokumentacji medycznej, zgoda na wykonywanie zabiegów, odbiór listów poleconych partnera są zdecydowanie trudniejsze, gdy nie jesteśmy z związku małżeńskim. 

Małżeństwo z przymusu? Kiepskie rozwiązanie

Pamiętajmy, że małżeństwo to przede wszystkim związek emocjonalny. Ani łatwiejsze uzyskanie kredytu, ani możliwość odebrania listu poleconego z poczty nie powinny skłaniać nas do podjęcia tak ważnej decyzji.

Natalia Furmanek

Kredyt po rozwodzie, co dalej?

Kredyt po rozwodzie, co dalej?

Podobno dwie rzeczy w życiu człowieka są pewne: śmierć i podatki. Na pewno większość z Was kojarzy to powiedzenie. Myśląc o kredycie, nasuwa się spostrzeżenie, że jego spłata również jest nieunikniona (prędzej czy później).

Kredyt a małżeństwo 

Kredyt hipoteczny jest najczęściej zaciąganym zobowiązaniem zaraz po ślubie. Nie powinno to nikogo dziwić. Większość osób marzy o własnych czterech kątach, a mało kto może sobie pozwolić na sfinansowanie tego z własnej kieszeni. Sięgamy więc do portfela banku. 

Mówi się również, że kredyt hipoteczny wiąże dwoje ludzi mocniej niż małżeństwo. To niestety prawda. Orzeczenie rozwodu nie ma bowiem istotnego znaczenia dla kredytodawcy. 

Wspólność majątkowa małżeńska a intercyza 

W momencie wstąpienia w związek małżeński między nowożeńcami powstaje na mocy prawa wspólność majątkowa. Jak mówi dalej art. 31 KRiO § 1: 

📌(…) Wspólność majątkowa (wspólność ustawowa) obejmuje przedmioty majątkowe nabyte w czasie jej trwania przez oboje małżonków lub przez jednego z nich (majątek wspólny). Przedmioty majątkowe nieobjęte wspólnością ustawową należą do majątku osobistego każdego z małżonków.

Wspólną własnością małżonków stają się wszystkie rzeczy, które nabyli oni w trakcie trwania małżeństwa. Art. 33 KRiO zawiera krótkie wyliczenie, co składa się na majątek osobisty małżonka. Są to m.in.: przedmioty majątkowe nabyte przed powstaniem wspólności ustawowej, przedmioty majątkowe nabyte przez dziedziczenie, zapisy lub darowizny. Sytuacją wyjątkową jest podpisanie małżeńskiej umowy majątkowej czyli tzw. intercyzy, która szczegółowo precyzuje sprawy majątkowe i własnościowe. Jeśli małżonkowie nie zdecydują się na ten krok, pozostaną we wspólnocie majątkowej, do której należą również zaciągnięte wspólnie zobowiązania.

Co się dzieje z kredytem? W przypadku kredytu hipotecznego, małżonkowie solidarnie odpowiadają za jego spłatę. W wyniku podziału majątku sąd, mimo powszechnego przekonania, nie zajmuje się dzieleniem wspólnych długów małżonków. Według umowy kredytowej byli małżonkowie w dalszym ciągu są wspólnie odpowiedzialni za spłatę kredytu hipotecznego. Pomimo orzeczenia rozwodu.

Najprostsze rozwiązanie… sprzedaż 

Najpopularniejszym i zarazem najprostszym rozwiązaniem dla małżonków jest sprzedaż obciążonej nieruchomości, spłata zadłużenia i ewentualny rozdział nadwyżki pomiędzy obiema stronami. Nie zawsze jednak jest to możliwe. Wartość nieruchomości może gwałtownie spaść, w konsekwencji jej sprzedaż nie będzie opłacalna. Zdarza się również, że kwota ze sprzedaży nieruchomości nie pokryje w całości zaciągniętego zobowiązania. 

Wynajem

Kolejną, jednak mniej popularną propozycją jest wynajem nieruchomości i spłata rat kredytu z otrzymywanego najmu. Wymaga to jednak, z oczywistych względów, wyprowadzki obydwojga małżonków ze wspólnie zajmowanego mieszkania, co z reguły jest niemożliwe ze względu na brak posiadania innego lokum. 

Przejęcie długu

Zdecydowanie jedna z najtrudniejszych ale i najpewniejszych opcji. Bardzo często zdarza się tak, że jeden ze współmałżonków w dalszym ciągu chce zamieszkiwać daną nieruchomość. Sytuacja, w której tylko jeden z małżonków pozostanie we wspólnym mieszkaniu ale obydwoje solidarnie będą spłacać kredyt, raczej się nie zdarza. Kto chce płacić za mieszkanie w którym nie mieszka i z którego nie ma żadnych korzyści? Ja nie znam nikogo. 

Z pomocą przychodzi nam instytucja przejęcia długu uregulowana w  kodeksie cywilnym. To umowa zawierana z bankiem przez jednego z małżonków za zgodą drugiego. Wola stron to jednak za mało – decydujący głos ma w tej sprawie bank. Czy może odmówić? Może. Osoba przejmująca dług musi  przecież posiadać wystarczającą zdolność kredytową.

Przejęcie długu a podział majątku

Co zrobić w sytuacji, gdy przy podziale majątku sąd przyzna jednemu z małżonków zadłużony dom czy mieszkanie?

Cóż, takie rozstrzygnięcie nie oznacza wcale, że zobowiązanie kredytowe przechodzi na tego małżonka i że wyłącznie on odpowiadać będzie teraz za spłatę kredytu. Taki kredyt nadal obciąża małżonków i, jeśli razem go zaciągnęli, oboje wciąż w świetle prawa pozostają dłużnikami. Sąd może jedynie wskazać, kto ma płacić zadłużenie. Banku jednak taki zapis nie zobowiązuje. Daje jedynie możliwość małżonkowi, który został zwolniony od spłaty rat kredytowych dochodzenia od byłego małżonka uiszczonych już na rzecz banku rat. Jest to tzw.roszczenie regresowe. Czy bank może zażądać, aby tylko jedna strona zobowiązana była do spłacania zadłużenia, jeśli druga strona nie wywiązuje się ze zobowiązania? Może. W dalszym ciągu, pomimo podziału majątku, jesteśmy solidarnie zobowiązani do spłaty kredytu. 

Na początku dobrze się zastanów

Kredyt hipoteczny po rozwodzie to niemały problem. Bez względu na to, na jakie rozwiązanie się zdecydujemy, nasza cierpliwość zostanie wystawiona na próbę. Rzadko zdarza się, aby partnerzy myśleli o tym jeszcze przed zawarciem małżeństwa. Zanim udamy się do banku, warto zatem poświęcić parę chwil na zastanowienie się nad ewentualnymi konsekwencjami hipotetycznego rozstania. A najlepiej zaś… zanim w ogóle wstąpimy w związek małżeński. 

Natalia Furmanek

Kiedy były małżonek domaga się alimentów…

Kiedy były małżonek domaga się alimentów…

Rozwód. Jedna z najczęstszych spraw, z jaką zgłaszają się do nas klienci. I jeden z najtrudniejszych etapów w życiu małżonków. Bezbolesne zakończenie małżeństwa, w którym obie strony są zadowolone należy, niestety, do rzadkości.

Podział majątku, kredyt na dom, walka o opiekę nad dziećmi, a także alimenty. Roszczenia alimentacyjne dotyczą czasami nie tylko dzieci, ale też samego małżonka. Rzeczywistość może okazać się przytłaczająca. W ostatnim tygodniu postanowiłam zrobić w tej kwestii mały research i podpytałam rodzinę oraz znajomych, czy kiedykolwiek słyszeli o instytucji alimentów dla byłego małżonka. W badaniu brało udział 15 kobiet i 15-stu mężczyzn w różnym wieku. Jak uplasowały się odpowiedzi?

10 na 15 mężczyzn odpowiedziało na pytanie twierdząco. Nie byli jednak w stanie powiedzieć na ten temat nic więcej (prócz paru kąśliwych uwag dotyczących marnotrawienia przez ich partnerki pieniędzy).

Zdecydowanie mniejszą wiedzę na ten temat mają panie. Jedynie 3 na 15 kobiet znało to pojęcie, jednak pozostałe nigdy o czymś takim nie słyszały. Potwierdziły, że, owszem, wiedzą, czym są alimenty „na dziecko”, ale zapytane o alimenty np. na byłego męża odpowiadały zdziwieniem. „No bo jak to, to ja mam mu jeszcze płacić po rozwodzie?!”. Niestety, bywa i tak.

Co chciałam pokazać Wam poprzez tę krótką ankietę? Nie tylko to, że poziom wiedzy prawnej w społeczeństwie jest niski, ale przede wszystkim to, jak bardzo nie zdajemy sobie sprawy z tego, że rozwód nie oznacza najczęściej błyskawicznego końca małżeństwa.

Z chwilą prawomocnego orzeczenia rozwodu obowiązek alimentacyjny istnieje między rozwiedzionymi małżonkami, jeżeli żaden z nich nie ponosi winy rozkładu pożycia bądź też jeżeli sąd zaniechał orzekania o winie, a także jeżeli orzeczono rozwód z winy obojga małżonków. Jeżeli rozwód orzeczono z wyłącznej winy jednego z małżonków, roszczenie alimentacyjne może przysługiwać tylko drugiemu z nich.

Dlatego też wyróżniamy 2 kategorie alimentów wobec byłych małżonków:

  • obowiązek alimentacyjny zwykły
  • obowiązek alimentacyjny rozszerzony

Zacznijmy od obowiązku zwykłego.

📌 Art. 60. § 1. Małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia i który znajduje się w niedostatku, może żądać od drugiego małżonka rozwiedzionego dostarczania środków utrzymania w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego.

Mamy tu do czynienia z dwoma sytuacjami:

  1. żaden z małżonków nie ponosi winy rozkładu pożycia bądź sąd zaniechał orzekania o winie,
  2. orzeczono rozwód z winy obojga małżonków.

Należy zaznaczyć, że o tym, czy i który z małżonków ponosi winę rozkładu pożycia, decyduje wyłącznie wyrok rozwodowy. Nie można więc w procesie o alimenty powoływać się na winę współmałżonka, jeżeli nie przypisano mu winy w wyroku rozwodowym. Niestety, często dochodzi do sytuacji, gdy jedna ze stron obarcza całą winą drugiego małżonka, mimo że formalnie rozwód nastąpił bez orzekania o winie.

Stan niedostatku

Jedna z głównych i zarazem najtrudniejsza w interpretacji przesłanka do zasądzenia alimentów. Czym jest stan niedostatku? Dla jednych będzie to problem z utrzymaniem się od 1-szego do 1-szego czy brak wystarczających środków na opłaty bieżących rachunków, a dla innych brak możliwości codziennego kupna latte w Starbucksie. Rozwiedziony małżonek znajduje się w niedostatku wtedy, gdy własnymi siłami nie jest w stanie zaspokoić swoich usprawiedliwionych potrzeb w całości lub w części. No dobrze, czym więc właściwie są te, usprawiedliwione potrzeby? Z pomocą przychodzą nam wyroki sądów w podobnych sprawach, a mówiąc dokładniej, ich uzasadnienia.

W wyroku SN z 5.7.2000 r. (I CKN 226/00, Legalis) podkreślono, że w niedostatku pozostaje nie tylko taki uprawniony, który nie dysponuje żadnymi środkami utrzymania, lecz także taki, którego usprawiedliwione potrzeby nie są w pełni zaspokojone. Spośród przyczyn powstania niedostatku, charakterystycznych dla stosunków między rozwiedzionymi małżonkami, należy wymienić w szczególności niemożność podjęcia pracy zarobkowej wskutek konieczności zajmowania się utrzymaniem i wychowaniem dzieci, a także brak kwalifikacji zawodowych do wykonywania takiej pracy, odpowiedniej do wieku, stanu zdrowia oraz posiadanych umiejętności.

W innym uzasadnieniu przeczytamy również, że jeżeli alimentów żąda małżonek, który – przy uwzględnieniu jego wieku, sił i stosunków rodzinnych – może podjąć naukę potrzebną do zdobycia odpowiednich kwalifikacji zawodowych, to świadczenia alimentacyjne przysługują mu tylko przez czas niezbędny do uzyskania takich kwalifikacji (uzasadnienie tezy III wytycznych SN z 1987 r)

Często mamy do czynienia z sytuacją, w której rozwiedziony małżonek uprawiony do alimentów posiada już nowego partnera, pozostaje z nim jednak w związku nieformalnym. Wyraźnie wskazano, iż  usprawiedliwione potrzeby rozwiedzionego małżonka pozostającego w takim związku podlegają ocenie z uwzględnieniem także możliwości zarobkowych i majątkowych jego nowego partnera.

Tylko jeden winny….

Jeśli chodzi o drugą z wymienionych sytuacji, czyli obowiązek alimentacyjny rozszerzony, wynika on z art. 60 § 2 KRiO i odnosi się do sytuacji, w których tylko jeden z małżonków został uznany za wyłącznego winnego rozkładu pożycia.

📌Art. 60 § 2 Jeżeli jeden z małżonków został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia, a rozwód pociąga za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka niewinnego, sąd na żądanie małżonka niewinnego może orzec, że małżonek wyłącznie winny obowiązany jest przyczyniać się w odpowiednim zakresie do zaspokajania usprawiedliwionych potrzeb małżonka niewinnego, chociażby ten nie znajdował się w niedostatku.

Kluczowe jest ustalenie, czy rozwód pociąga za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka niewinnego. Ocena, czy nastąpiło takie pogorszenie, zależy od porównania stanu finansowego, w jakim niewinny małżonek znalazł się wskutek orzeczenia rozwodu, z sytuacją, w jakiej znajdowałby się, gdyby rozwodu nie orzeczono i gdyby pożycie małżonków funkcjonowało prawidłowo.

Przy ocenie, czy nastąpiło istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka niewinnego (art. 60 § 2 KRO), należy brać pod uwagę warunki materialne tego małżonka, jakie miałby, gdyby drugi z małżonków spełniał należycie swoje obowiązki i gdyby małżonkowie kontynuowali pożycie. (teza XIII wytycznych SN z 1987 r).

I znów kluczowym elementem w całym przepisie jest sformułowanie „małżonek wyłącznie winny obowiązany jest przyczyniać się w odpowiednim zakresie do zaspokojenia usprawiedliwionych potrzeb małżonka niewinnego, choćby ten nie znajdował się w niedostatku”. Pojawiają się nam po raz kolejny usprawiedliwione potrzeby, które są pojęciem bardzo nieostrym i powodują wiele wątpliwości dotyczących właściwej interpretacji. Sąd Apelacyjny w Katowicach podkreślił w wyroku z 15.7.2004 r. (I ACA 375/04, OSA w Katowicach 2005, Nr 1, poz. 11), że art. 60 § 2 nie daje małżonkowi niewinnemu prawa do równej stopy życiowej z małżonkiem zobowiązanym. Daje mu jednak prawo do bardziej dostatniego życia poprzez przyczynienie się przez winnego małżonka w odpowiednim zakresie do zaspokojenia usprawiedliwionych potrzeb (nawet jeśli taka osoba nie zmaga się obecnie ze szczególnymi kłopotami finansowymi). Poziom ten powinien znajdować się gdzieś pomiędzy granicą niedostatku a zrównaniem stóp życiowych małżonków.

Jak długo muszę płacić? 

Pozostała nam w zasadzie ostatnia kwestia do omówienia, czyli czas trwania obowiązku alimentacyjnego. Dla większości osób to bardzo istotna kwestia – nikt przecież by nie chciał, aby czas ten ciągnął się w nieskończoność, prawda? Jak mówi art. 60 § 3:

📌 Obowiązek dostarczania środków utrzymania małżonkowi rozwiedzionemu wygasa w razie zawarcia przez tego małżonka nowego małżeństwa. Jednakże gdy zobowiązanym jest małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za winnego rozkładu pożycia, obowiązek ten wygasa także z upływem pięciu lat od orzeczenia rozwodu, chyba że ze względu na wyjątkowe okoliczności sąd, na żądanie uprawnionego, przedłuży wymieniony termin pięcioletni.

Niezależnie od ogólnych przyczyn wygaśnięcia obowiązku alimentacyjnego między rozwiedzionymi małżonkami np. wskutek śmierci uprawnionego albo zobowiązanego, zawarcie przez rozwiedzionego małżonka nowego małżeństwa zawsze powoduje wygaśnięcie obowiązku alimentacyjnego drugiego małżonka, nie wyłączając obowiązku małżonka uznanego za wyłącznie winnego rozkładu pożycia.

Obowiązek alimentacyjny rozwiedzionego małżonka, który nie został uznany za winnego lub współwinnego rozkładu pożycia, wygasa z upływem 5 lat od chwili prawomocnego orzeczenia rozwodu, jeżeli termin ten nie został przedłużony przez sąd. Wygaśnięcie obowiązku alimentacyjnego z upływem wymienionego terminu jest zasadą, od której dopuszczalne jest odstępstwo ze względu na „wyjątkowe okoliczności”. Znów spotykamy się z terminem niezbyt sprecyzowanym, którego definicji nie znajdziemy w KRiO. Pomóc nam mogą orzeczenia sądów, które przy ocenie wyjątkowych okoliczności wskazują na branie pod uwagę sytuacji obojga rozwiedzionych małżonków. Na jak długo sąd może przedłużyć obowiązek? Dla wielu z nas odpowiedź może być trudna do przełknięcia: w zasadzie sąd nie jest związany żadnym ograniczeniem czasowym. Może wskazać datę końcową, ale wcale nie musi. W wypadku ustania okoliczności wyjątkowych, były małżonek, który zobowiązany jest do płacenia, może wystąpić o zmianę rozstrzygnięcia i uchylenie alimentów.

Jak więc widzicie, sprawa jest bardziej skomplikowana, niż na początku się może wydawać. Warto o tym pamiętać, decydując się na rozwód lub.. na wejście w związek małżeński.

Natalia Furmanek

W artykule  wykorzystane zostały fragmenty książki red. prof. dr hab. Krzysztof Pietrzykowski 2018, wyd. 5

MAD MAX na wokandzie

MAD MAX na wokandzie

Często sprawa, która na pierwszy rzut oka wydaje się prosta, okazuje się znacznie bardziej skomplikowana. Trudno się porozumieć, najprostsza rzecz jest nie do przeskoczenia i godzinami rozmawiamy o bzdurach takich, jak: kontakty w wigilię do 18:30 czy 18:45? O co chodzi, zapytasz, kochana gawiedzi?

Niestety, z doświadczenia szybko potrafię rozpoznać, co naprawdę kryje się w takich sprawach. Otóż często taką sprawę komplikują nam, jak nazywamy je w naszej kancelarii: mecenasice fajterki.*

Na początek dykteryjka: sprawa rozwodowa, posiedzenie wstępne w zakresie zabezpieczeń. Sędzia pyta, jakie są stanowiska i wnioski stron. Na to ja wygłaszam swoją formułkę, zwięźle wyłuszczając, o co nam chodzi. Klient grzecznie potwierdza, bajka! Facet cudzoziemiec i w zasadzie to on robi najwięcej dymu, bo nie bardzo rozumie, co się dookoła dzieje. Trudno, dobro klienta jest przecież zawsze dobrem najwyższym. Nawet jeśli ten nieco inaczej je pojmuje. Sprawa w zasadzie prosta, żadnej przemocy, wylanych łez i rozdrapanych ran, ot, po prostu – rozwodzą się.

Problem jest w dziecku, co do którego strony mają nieco rozbieżne poglądy, na szczęście do dogadania przez kompetentnych mecenasów.

I tu zaczynamy żreć żabę. Jawi się pani mecenas, widać nie z familii prawników rozwodowych, bo cóż, nie znam. Kobieta lat 50-60. Sędzia znajduje nieścisłość we wniosku strony przeciwnej. I jak to sędziowie zwykli robić, zaczyna rozszarpywać ofiarę.

Pani adwokat nie rozróżniała ograniczenia władzy od powierzenia jej wykonywania i nie potrafiła sprecyzować, na czym miałoby polegać ich ograniczenie. Kobieta zaczyna się jąkać, sędzia jeszcze bardziej w żywiole. Ubaw po pachy… Nie ukrywam, mnie też cieszy, jak sąd rozsmarowuje po sali niekompetentnych prawników.

WTEM!

Kobieta przyparta do muru zmienia wniosek! Na co? Ano pozbawienie praw rodzicielskich. Włos na głowie mi się zjeżył (no, powiedzmy, że się zjeżył, gdyż od lat kultywuję fryzurę na Kojaka), klient patrzy martwym wzrokiem, bo dalej nic nie rozumie. Sędzia zaniemówiła wobec rozmiaru, a w zasadzie bezmiaru… Przeciwniczka zadowolona, bo ma mecenasicę fajterkę.

Otóż kobieta nagle chce pozbawić praw rodzicielskich zdrowego, normalnego ojca, bo nie potrafiła sformułować wniosku!

Przerażające.

Oczywiście, taki wniosek nie przejdzie, trzeba się naprawdę postarać, aby zostać pozbawionym praw rodzicielskich. Wiem to ja, wie to sędzia.

Zazwyczaj problemy rodzą się w towarzystwie kolorowych kobiet w wieku około 30-40 lat.* Ten rodzaj tak potwornie utożsamiaja się ze swoimi wyjącymi klientkami, że razem tworzą kompletnie niekomunikatywny tandem, diadę wyjców piekielnych, gdzie Die eristische Dialektik Schopenhauera to tylko przedsionek piekła.

Co ciekawe, zazwyczaj piekielne klientki lub klienci bez pudła trafiają na mecenasicę fajterkę. Jakąś piekielną chemię muszą miedzy sobą wytwarzać i tą piekielnością napędzać wzajemnie.

Zatem, proszę, błagam, upokorzony nawet na kolanach, moi drodzy koleżanki i koledzy po fachu. Odpowiedzcie sobie na pytanie, czy jesteście w stanie bezemocjonalnie podejść do danej sprawy? Profesjonalnie?

Czy Wasza ambicje nie przeszkadza Wam w faktycznym znalezieniu kompromisu?

Przecież to są sprawy rodzinne. Tu zazwyczaj dobrem nadrzędnym jest dobro jakiegoś nic nierozumiejącego malucha, a nie Wasza statystyka. Tu zazwyczaj da się dogadać.

Jak sobie radzić z piekielną?

Ja zazwyczaj wysyłam swoją wspólniczkę – Aśkę Poznańską – która jest piekielnym zjadaczem piekielnych.

 

* Wiem, że ten tekst może być uznany za seksistowski i neosufrażystki wyją jak dusze w piekle, gdy go czytają….

…trudno, ich problem.

ZGŁOŚ SPRAWĘ